sobota, 10 listopada 2012

#.1.

Oczami Charlotte.

Przyjechał. Jest lipiec i dopiero drugi raz przyjechał do swojej rodziny,do mnie... Twarz boli mnie jak cholera.A dlaczego? Dzisiaj się biłam. Trzeci raz w życiu. Ale teraz najwięcej szkód mam. Gada z mamą i się patrzy w moje okno.Nie widzi mnie. Na szczęście.Teraz wchodzą do domu. Masakra. O Edmund wyszedł przywitać się ze swoim synusiem. Gadać mi się chcę. Zayn najbardziej mnie zranił na świecie.
-Cześć siostra. Czemu nie zeszłaś . Martwię się.
-Taaa ty się o mnie martwisz.
Opowiedziałam miejąc głowę w kolanach.
-Coś się stało?
-Dużo.
Zayn złapał mnie za głowę i podniósł ją. Złapał na brodę i ułożył moją głowę w stronę jego oczu.
-Co Ci się stało?
-Nic.
Wyrwałam mu swoją głowę z jego ręki.
-Z kim się biłaś?
-Co cie to obchodzi/.
-Dużo.
-Tak ciebie obchodzę od kiedy!Od kiedy poszedłeś do x factor masz mnie w dupie. Tylko 3 razy mnie odwiedziłeś rozumiesz tylko trzy razy licząc w tym roku! Nawet nie dzwonisz. A teraz przyjechałeś sam a wcześniej z chłopakami. Po co wogle wchodzisz do mojego pokoju! Zraniłeś mnie i to bardzo! Wiem że o mnie już zapominasz. No tak masz swoich przyjaciół! Ja kiedy byłam młodsze mówiłam ci o wszystkim  O okresie, o depilacji kurwa o wszystkim! A ty teraz takie coś mi robisz! Dosyć cię mam!
Złapałam torbę i wybiegłam z domu.Co on sobie myśli! Teraz tak przyjedzie i co wszystko od nowa? O nie.
Niech wybije to sobie z głowy.

Oczami Zayn'a.

Kiedy Cati wybiegła złapałem się za głowę. Jaki ja głupi. Miała racje. Tyle okazji miałem żeby tu przejechać a tego nie robiłem. Wiem jaki błąd popełniłem. Kiedyś było inaczej.
-Mamo.
Powiedziałem wchodząc do kuchni.
-O co się biła.?
-Nie wiesz?W internecie dudnią o tym.
-Jak to?
-No o Niall'a.
-Co?
Zdziwiłem się o niego? O mojego najlepszego przyjaciele. Przyciesz jutro rano ma tu być i wszystko. Nie rozumiem.
-Czemu się tak zachowuje?
-Jak to?
Matka [popatrzyła na mnie dziwnie.
-Nic nie wiesz?
-No jakoś nie.
-Ona była w psychiatryku. Wyszła wczoraj.
-Co?
Moja siostra w psychiatryku?!
-No tak. Tneła się i próbowała popełnić z dziesięć razy samobójstwo nie udawała się.Nie dawała rady.
-I to moja wina?
-Tak. Przepraszam ale tak to twoja wina.
-Jaki ja głupi.
-Synuś. Ona niech robi co chcę. ty mas karierę a nie jak ona. Siedzi i się tnie.
-Przestań!
Krzyknąłem pierwszy raz na ojca.
-Co?
-Nie mów tak o niej! To twoja córka! A to że wpadką była to nic złego  Powinieneś się o nią troszczyć  Ona wychowała się bez ojca i matki jak byś chciał wiedzieć.Miała tylko mnie a ja to spieprzyłem.
Popłynęła mi jedna łza po pliczku.Szybko ją wytarłem i wyleciałem z mieszkania. Na pewno jest na starym placu zabaw. Jest niedaleko  Dobra nie na marne te ranki i wieczory gdy biegałem. Pięć minut jestem. Cati trzyma żyletkę i chcę się pociąć;.Nie. Ona nie umie tego zrobić. Płacze. Co ja narobiłem.Kto to jest? Spojrzałem się w lewą stronę. Ktoś do niej podchodzi.
-I co nadal będziesz bronić swojego gwiazdora!
Krzyknął jeden.
-Idź do niego niech Ci pomoże!
Wykrzyczała jedna dziewczyna.
-Spierdalajcie.
-Uuu jakie słownictwo. Lala. Co twój blondynek nie dał Ci dobrego seksu dzisiaj w nocy?
Co oni pieprzą? O co chodzi.
-Co do niej chcecie.!
Krzyknąłem stojąc przy siostrze.
-O patrzcie przyszedł braciszek który zaniedbuje swoją siostrę.
Zaśmiał się.
-Spierdalajcie.
Powiedziałem.
-O patrzcie odziedziczyła ta wpadka to po nim.
-Nie mów tak na mnie!
Krzyknęła Charlotte. Złapała mnie za rękę i wyszliśmy z parku.
-Przepraszam.
Powiedziałem patrząc się jej w oczy.
-Tera zmożesz przepraszać. Tyle krzywdy mi się działo. Nie chcesz wiedzieć co mi się działo. Te pół roku w psychiatryku to udręka.Robię z ciebie normalnie psychomana. Ja nie dam rady. Dłużej bez ciebie. Ja się zabiję gdy nie będziesz przy mnie. Zayn ja nie umiem bez ciebie żyć!
Wykrzyczała mi to w twarz i przytuliła się do mnie.
-Rozumiem. Przepraszam. Zamieszkasz z nami bez gadania chłopaków.
-Naprawdę?
Zapytała z niedowierzaniem.
-Tak.
-Dziękuje!
Krzyknęła i mocniej się we mnie wtuliła. Kocham ją. Nie wiem dlaczego to robiłem. Więcej tego nie zorbię. Nigdy.
-Wiesz że jutro Niall przyjeżdża.
-Co?
Zapytała z łzami w oczach.
-Ej co jest.
Powiedziałem ocierając jej łzę z policzka.
-Nie.
Wyszeptała i pobiegła do lasu. Nie znajdę jej tam. Nie dam rady. Wiem o tym kiedyś ją szukałem. Ona na pewno mnie wtedy widziała ale ja jej nie. Nie dam rady nawet nie mam co tam biec. Zauważyłem że coś wypadło z jej torby. Co? Podeszłem bliżej. Notatnik.
' To nie ma sensu.Bez dwóch mężczyzn z mojego życia, nie dam rady. Zbyt ich kocham. Nie dam rady. To wszystko jest przereklamowane. Kocham ich najmocniej.'

O co chodzi? O kogo jej chodzi? Nie rozumiem jej.



Pierwszy rozdział za nami:) 
Mam nadzieję że się podoba.
Na razie taki smutny ale będą i wesołe :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz